Motor kupił Duszan
Któż z nas nie zna przezabawnych i kojarzących się jednoznacznie z kabaretem “Mumio” reklam Plusa? Śmiem nawet stwierdzić, że wszyscy, którzy je oglądali nie pamiętają jaką telefonię reklamuje kabaret, ale że w reklamie występuje “Mumio” wiedzą prawie wszyscy. Niekoniecznie znamy członków grupy z imienia i z nazwiska. Jestem też pewna, że mało kto wie, że jeden z nich Dariusz Basiński napisał wielce ciekawą książkę pod równie interesującym tytułem “Motor kupił Duszan”.
Dowcip kabaretowy “Mumio” należy do specyficznych, w związku, z czym osobom, które nie miały okazji zapoznać się z książką łatwo będzie się domyślić jaka jest. Moje pierwsze wrażenie – bardzo oryginalna, jak jej tytuł, intrygująca, jak okładka książki z grymasem twarzy Dariusza Basińskiego, wreszcie zadziwiająca i słownie zabawna. Z całą pewnością autor świetnie bawił się słowami, kiedy ją pisał. Czytaj więcej…

- Witam Pana, czy wie Pan kiedy i skąd się bierze w człowieku talent?
Magazyn ekonomiczno – gospodarczy “Forbes” lubujący się we wszelkiego rodzaju rankingach i listach “naj” opublikował swego czasu listę dziesięciu najdroższych domów świata (właściwie należałoby nazwać je rezydencjami). Jest na co patrzeć i jest gdzie mieszkać, jeśli weźmie się pod uwagę chociażby pierwszą pozycję z listy i liczbę jej pokoi – 103. Luksus niekontrolowany?
15 grudnia 2008 roku w siedzibie Mercedes – Benz odbyła się
Angus Mcleod doradzał kiedyś właścicielom sklepów, żeby nigdy nie zapominali, że witryny nie powinny być projektowane dla swoich właścicieli – muszą być projektowane dla swych użytkowników i mimo tego, że na wystawach nie ma ani jednej nieprzemyślanej rzeczy, wszystko opiera się na strategii marketingowej (istnieją specjalne kursy i szkolenia, np. “Aranżacja witryny sklepowej”, “Kurs stylizacji witryn sklepowych i przestrzeni wystawienniczych”), która ma przyciągnąć klientów, czasem z wielką chęcią patrzy się na nie, niekiedy nawet znajduje się tam artystyczny klimat.
Większość z nas, dla których święta Bożego Narodzenia mają jakąś magiczną moc, weszła pewnie już w całe to przedświąteczne zabieganie (oby nie szał) – porządki, zakupy, planowanie. Być może są już prezenty lub lada dzień będą. Trzeba je jeszcze jakoś zapakować i jest to świetna okazja, żeby na chwilę się zatrzymać i poczuć przyjemność z tworzenia – wielokrotnie sztuki, bo jak inaczej nazwać gimnastykowanie głowy i rąk przy ozdabianiu prezentów?
Tradycja bożonarodzeniowego drzewka zrodziła się w XVI wieku w Alzacji. Wtedy też iglaste drzewka uznano za symbol życia, odradzania się, trwania i płodności. Ozdabiano je jabłkami, pierniczkami, ciastkami w kształcie serc i papierowymi własnoręcznie wykonanymi ozdobami. Na gałązkach drzewek w wieczór wigilijny zapalano świeczki i wieszano “zimne ognie”. Tradycja kultywowana była przez lata (wzmocniona piosenkami o zielonym świerku – królu lasów) aż stała się popularna praktycznie na całym świecie. Czas sprawił jednak, że ludzie odeszli od tradycyjnego ubierania choinek i dziś drzewka zdobione są w przeróżny sposób. Co roku pojawia się także moda na konkretny styl i kolorystykę przystrajania iglastych drzewek.
Czy możliwe jest, by kolejne części filmów, czy książek były lepsze lub chociaż tak samo dobre jak pierwsze produkcje i wydania? Historia kina i literatury pokazuje, że pierwsze jest zawsze najlepsze i możemy mieć tu do czynienia z tzw. zmęczeniem materiału, z dużymi oczekiwaniami odbiorcy, brakiem świeżości i niedostatkami pomysłu. Czytając nową książkę Carlosa Ruiz Zafona “Gra anioła” porównywałam ją w każdym momencie do poprzedniej pozycji napisanej przez tego autora – “Cień wiatru” (żadna z recenzji nie dała bowiem zapomnieć, że jest to książka twórcy bestsellerowej powieści). Chyba nie potrafię jednak odpowiedzieć która jest lepsza. A może raczej – nie chcę.
Jeszcze na studiach miałam okazję dowiedzieć się, jak wielką rolę w książkach dla dzieci odgrywają ilustracje, które są nierozerwalną częścią tekstu i wspólnie z nim tworzą całokształt. Bardzo ważne jest, by ilustracje w publikacjach dla dzieci nie zawierały zbyt wielu szczegółów, były przejrzyste i czytelne. Dodatkowo mają zachęcić dziecko do czytania, powinny też zawierać w sobie magię i już od małego oswajać ze sztuką, różną od komercyjnych ilustracji dla disney’owskich bajek. Beatrice Alemagna świetnie wplasowuje się ze swoimi książkami i ilustracjami w ideał ilustrowania tekstów dla dzieci.