Pedro Páramo
Jako miłośniczka prozy latynoamerykańskiej i literatury autorstwa Cortazara i Márqueza postanowiłam sięgnąć po coś, dla mnie, mniej znanego, choć pochodzącego z 1955 roku i nawiązującego do realizmu magicznego. Pewnie powieść Juana Rulfo „Pedro Páramo” pozostałaby mi wciąż nieznana, gdyby nie jej wznowienie przez wydawnictwo Znak z okazji 50-lecia wydawnictwa. Książka jest magicznie piękna i mądra i co ciekawe podobno zainspirowała Márqueza do napisania „100 lat samotności”. Czytaj więcej…
Są takie książki, które wymagają odwagi, na przykład, żeby sięgnąć po nie na półkę księgarni, potem włożyć je do koszyka, zapłacić, śmiało spoglądając sprzedawcy w oczy i na końcu bez skrępowania czytać w pociągu, czy autobusie przy świadomości, że inni pasażerowie nie raz zerknęli już na tytuł. Do tego typu książek należy nowość wydawnictwa
Nie wiem na którym stopniu wtajemniczenia w dziedzinę komputerów się znajdujecie, ale z pewnością zweryfikuje to znajomość (lub jej brak) nazwiska Jobs – Steve Jobs. Przyznać się muszę, że choć firma Apple była mi jak najbardziej znana, to niestety nie umiałam skojarzyć jej z żadnym nazwiskiem, a okazuje się, że to właśnie ten człowiek jest ojcem sukcesu soczystego Jabłka. Podobno bardzo kapryśny, miewający humory, trudny charakter i ogromny temperament. Ale być, jak Steve Jobs, to znacznie więcej – potęga kreatywności i umysłu.
Jakbyście zareagowali na tego typu słowa: Słuchaj. Będę teraz twoim bogiem. Pozwól, że zabiorę cię w podróż poza kres twej wyobraźni. Pozwól, że opowiem ci historię. Ja na to poszłam, zwłaszcza, że ciekawe historie i zgłębianie nieznanych kultur (jako Europejski czytelnik) uwielbiam. Zamknęłam oczy i pozwoliłam, by Rabih Alameddine stał się bogiem bohaterów, który tworzy i niszczy, by prowadził mnie krętymi ścieżkami porządnych słów, uwodził tajemniczymi opowieściami i mistrzostwem mowy, bo w końcu każdy ma swoją opowieść, każda opowieść ma swojego mistrza. 
Są na świecie zjawiska i rzeczy, których czasem nie sposób ogarnąć rozumem, a które właśnie z tego powodu niezwykle intrygują i fascynują, np. opętania. Wiele już napisano na ich temat, a ostatnio głośno o nich w produkcjach filmowych i książkach. Warto jednak sięgać do dobrej literatury i klasycznych pozycji, wczytując się w najlepsze warsztaty literackie. W tematyce opętania i takich nie brakuje, zwłaszcza, że wydawnictwo Znak ruszyło ostatnio z serią „50 na 50″ (50 książek na 50-lecie Znaku), wskrzeszając w serii, m.in. wydanie książki Jarosława Iwaszkiewicza –
Krytykowi literackiemu Jerzemu Illgowi podobno już dawno żadna kobieta nie podobała się aż tak bardzo i nie chodzi o córkę farbiarza, co ma tupet i mężczyzn przegania, a o poezję rodzaju żeńskiego – poezję Anny Piwkowskiej, poezję zebraną w Farbiarce (wydawnictwo Znak, 2009). Naprawdę jest nad wyraz urodziwa.
Nigdy nie zrobiłam aż tylu kilometrów w poszukiwaniu jakiejś książki. Zawsze udawało mi się wypożyczyć pożądaną lekturę w bibliotece, ale nie w przypadku tej książki. Co tydzień wypytywałam panią bibliotekarkę, czy książka została już zwrócona. Za każdym razem słyszałam odpowiedź – zaraz sprawdzę, ale wydaje mi się, że wszystkie egzemplarze są jeszcze w wypożyczeniu i rzeczywiście tak było, a moja cierpliwość malała, zwłaszcza, że w głowie pozostał fragment recenzji – książka, która zmienia życie, a obok niej intrygujący cytat:
Nie przepadałam niegdyś za poetycznością Wisławy Szymborskiej nagrodzonej w 1996 roku przez Akademię Szwedzką za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości. Wydawała mi się za mało lotna, za mało nowoczesna, za mało oryginalna, mnie niedotycząca, zbyt prosta – dziś z uporem maniaka szukam takich tekstów (bardzo „dotyczących”) i z przyjemnością sięgam po tego typu poetyckie perełki, jak najnowszy tomik (2009, wydawnictwo Znak)
Kiedy sięgałam na swoją książkową półkę po „Przeproś. Przewodnik gracza”, mając do dyspozycji kilka innych ciekawych tytułów, nie miałam jeszcze pojęcia kim jest autor, którego nazwiska za żadne skarby nie mogę zapamiętać i dlaczego na okładce widnieje taki tajemniczy znak.